1 maj 2016

001 - Przygotowania do pierwszej podróży

07-05-15


Czy ktoś, kto nigdy nie wybrał się w prawdziwą podróż może tak za nią tęsknić?
Za odległą, pełną przygód, cudownych widoków, nieznanych dotąd zapachów i smaków. Tęsknić do wzruszania się pięknem świata, którego wcale się jeszcze nie poznało. (Kiedy jeszcze nie rozumiesz jak piękny potrafi być.) Podziwiać go w swojej prostocie i w złożoności. Docenić każdy zachód i wschód słońca a nocą patrzeć na gwieździste niebo. Poparzyć sobie stopy od gorącego piasku, słuchać szumu morza albo śpiewu ptaków. I zjeść coś, co dostępne jest tylko tam.
Czy mogę za tym tęsknić skoro nigdy tego nie doświadczyłam? Skoro tak naprawdę nie wiem jeszcze jak przyjemne to może być.

Surin Beach, Phuket, Thailand

A może, tak na prawdę taki ktoś (jak ja) nie chce się głośno przyznać, że to nie jest tęsknota opisana wielkimi słowami, jak powyżej a zwyczajna ucieczka. Tylko od czego? Chyba poczucia beznadziejności. Codzienność potrafi przytłoczyć, rutyna znudzić a brak pieniędzy odebrać resztkę nadzieii na jakiekolwiek zmiany.
I ciekawe jak bardzo wyobrażenia takiej niedoświadczonej osoby różnią się od rzeczywistości. Czy nie rozczaruje się ciężką i długą podróżą w nieklimatyzowanym busie, czy nie poczuje zawodu na widok brudnego prysznicu w tanim hostelu, czy wyśpi się na twardym łóżku i zniesie zatrucie pokarmowe po nieświeżym posiłku.
A może podróż to wszystkie te wymienione rzeczy po trochę? Skrzyżowanie cudownych momentów z niewygodnościami. A co jeśli okaże się, że osobie która tak bardzo chce wzbogacić swoje monotonne życie o jakieś nowe, egzotyczne doznania kompletnie się podróżowanie nie spodoba?
Zrezygnowani po nieudanych próbach znalezienia
 noclegu w jakieś wiosce rozsiedliśmy się na plaży
 i tam zostaliśmy

Zamierzam się tego wszystkiego dowiedzieć. Lecę do Tajlandii i Malezji za pół roku. Z dala od kurortów, nastawiona na eksploatację świata - chcę go badać a przy okazji poznawać samą siebie. Ile jestem gotowa znieść i jak jestem wytrzymała? Czy sobie poradzę?

Szczerze powiedziawszy jadę tam będąc nastawioną tylko na piękne plaże, lazurową wodę tak ciepłą by wejście do niej nie przynosiło ukojenia, cudowne widoki, dziką naturę, pyszne lokalne potrawy ze świeżych niecodziennych produktów, piękną opaleniznę a już na pewno super zdjęcia.

Nawet nie wiem czy to duże oczekiwania czy małe.
Kuala Lumpur, Maleysia Petronas Towers

15-07-15


Nie mogę się doczekać!
Wszystko kręci się teraz wokół mojej wielkiej-małej wyprawy. Pierwszej tak daleko i pierwszej w taki sposób. Pracuję by uzbierać brakujące grosze rozmyślając przy tym o wymarzonej destynacji. Każdy dzień w tym nielubianym miejscu jest coraz dłuższy im bliżej wylotu.
Dosłownie codziennie przeglądam strony z ofertami tanich lotów, noclegów, atrakcji, transportu itp. Jeśli już jestem na zakupach (od których jestem uzależniona!) to skupiam się tylko na tym co mi się przyda tam. Stroje kąpielowe, zwiewne spodnie zakrywające całe ciało przed słońcem, w stonowanych kolorach by nie przyciągać robactwa, plecak który wszystko pomieści, klapki, które będą wygodne, chusty na głowę i tak mogę wymieniać i wymieniać.
Czytam blogi podróżnicze, książki wielkich obieżyświatów, poradniki ,,co zabrać'' i przewodniki ,,gdzie warto jechać''. Ogólnie fisiuje.
Bangkok, Thailand
A już o dylemacie wokół aparatu nie wspomnę. Jako od fotografki moi bliscy oczekują nieco ciekawszych ujęć po powrocie.



Plan podróży?
Bangkok
Chang Mai
Krabi
Koh Lanta
Koh Phi Phi
Phuket
i odrobina Malezji w tym Kuala Lumpur

Chcę polecieć tam tylko z plecakiem. Bez stałego zakwaterowania. Gdzie mnie nogi poniosą. Spać gdzie mnie przyjmą i jeść co się akurat po drodze trafi. Problemem jest to, że to moja pierwsza taka wyprawa. Nie wiem nic na ten temat i ani trochę nie przesadzam. Nie wiem co wziąć żeby nie było tego ani za dużo ani za mało. Marzę by jeździć na takie wyprawy kilka razy do roku (co niestety jest nierealne wręcz z powodu pieniędzy, czasu i obowiązków.). Na długie tygodnie albo i miesiące. W sumie wcale nie musiałabym wracać i nawet znam odpowiedź na to pytanie czemu mam takie dziwne pragnienie.
Chang Mai, Thailand

Jako bunt przeciwko tak zwanemu ,,normalnemu życiu''. Przeraża mnie trochę perspektywa dobrej pracy, kochającego męża, dzieci, pięknego domu i życia w sielance. To chyba nudne?
Oczywiście w tym najlepszym z możliwych scenariuszy tak by to wyglądało. Mogę równie dobrze mieć słabą pracę, same zawody w miłości, nieplanowane dziecko, wieczne problemu z rachunkami i utrzymaniem samej siebie - czego niektórzy by mi pewnie życzyli (zazdrość to okropne uczucie).
To chyba nie dla mnie. Może muszę jeszcze do tego dojrzeć? Jakoś nie widzę siębie w obu tych przypadkach. Tłumaczę sobie, że jestem jeszcze gówniarzem który o życiu wie jeszcze mniej niż może się mu wydawać. Ale jakby nie było - wiem że tak nie chcę. Stabilizacja to monotonia od której chciałabym uciec. Wygodna, pewna i łatwa ale wciąż nijaka.
Patrząc na to z drugiej strony - skąd mogę to wiedzieć? Jak już wspomniałam jestem młoda. 22 lata. Może pierwsze kroki mojego dziecka czy nowy mebel we własnym mieszkanku okażą się dużo bardziej ekscytujące niż teraz sądzę?
Koh Lanta, Thailand

Póki co jestem tutaj - w domu. I muszę zaraz iść do pracy by chociaż jeden procent z moich wybujałych pragnień się kiedyś zrealizował.

Cześć


EDIT : W post wplątane zdjęcia z wakacji. Nie chcę pisać o nich jako takich żadnego postu. Niech pozostaną tylko dla mnie. Tak, było cudownie. Tak, wiem już że podróże to coś pięknego. Piękniejszego niż zakładałam i prawdopodobnie podporządkuje im swoje życie tyle o ile będę mogła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

co tam sobie myślisz?