Wiem, że teraz każdy jest fotografem. Wystarczy aparat. A jak rodzice zamożni to trzynastolatka bawi się nawet lepszą lustrzanką niż profesjonalny fotograf kiedykolwiek sobie sprawi. Smutne ale prawdziwe. Jednak za mało mogę i pewnie też za mało pojmuję by się tutaj rozprawiać o tym w jaki sposób to wszystko funkcjonuje. Mogę tylko powtórzyć za mądrzejszymi ode mnie i napisać tu ,,tak już ten świat skonstruowany'', niestety. I choć sama jestem jedną z tych samouków, czyli bez szkoły w tym kierunku, bez najmniejszego nawet kursu, trzynastolatką co dostała na gwiazdkę lustrzankę mam tyyyyyyle do powiedzenia o moich zdjęciach! Zapraszam do nudnego wywodu o moim postrzeganiu fotografii.
Nie uważam się za wielkiego fotografa. Nigdy nie skończyłam najmniejszego nawet kursu. Wszystko co umiem nauczyłam się sama stawiając sobie koleżankę przed aparatem i próbując coś ładnego z tego stworzyć.
I to nie jest forma przechwalania się, że niby jestem taka super, wszystko SAMA! Niestety widzę w moich zdjęciach skutki uboczne tego, że nigdy nikt nade mną nie stał i nie pomógł zrozumieć tego czego mnie się nie udało rozgryźć metodą prób i błędów. Zdjęcia były przecież zawsze tylko zabawą. Po co mi więc czytanie poradników itp.? Forma spędzania wolnego czasu, poznawania nowych ludzi. Ah, jakże wiele ciekawych osobowości udało mi się spotkać! O podobnym zainteresowaniu. Modelki często stawały się moimi koleżankami, wizażystki prosiły bym wzięła je na zdjęcia, by mogły sobie rozbudować swoje portfolio, inni fotografowie często pytali o rady albo pouczali (to drugie znacznie częściej. Z jakiegoś powodu każdy fotograf uważa swoje zdjęcia za lepsze od pozostałych i tym samym pozwala sobie pouczać innych - nawet jeśli sam jest gdzieś daleko w tyle. Ciężko mi ten fenomen zrozumieć nawet dzisiaj.)
Generalnie moje imię stało się dość ,,rozopoznawalne'' - jeśli mogę to tak nazwać. Głównie dlatego, że było mnie wszędzie pełno. Ciągle ktoś wrzucał zdjęcie mojego autorstwa bo potrafiłam robić sesje różnym dziewczyną nawet dwa razy dziennie. Niestety ludzie nie znali mnie dlatego, że byłam taka fenomenalna. Raczej osobą zainteresowanym tematem ,,wyskakiwałam z lodówki'' bo prawie każda już dziewczyna z okolicy miała mnie w swoim równie amatorskim co moje portfolio.
Raz nawet rozmawiałam z kilkoma nieznajomymi, jak się domyśliłam z kontekstu byli fotografami, również amatorami. Przedstawiłam się i wciągnęli mnie do swojej konwersacji na temat... MOICH ZDJĘĆ nie wiedząc, że ja to ja! Przyznałam się jak wysłuchałam ich opinii o moich fotkach. Całe szczęście dość pozytywnych bo w przeciwnym razie pewnie bym się pobeczała i uciekła. (Dużo nie trzeba by doprowadzić mnie do płaczu). Taki zbieg okoliczności sprawił, że stałam się wręcz dumna sama z siebie! Ktoś rozmawiał o moich zdjęciach! Wow, no nie? I od tamtej pory zapragnęłam nieco więcej :)
Los chciał jednak, że na kilka lat przestałam robić zdjęcia. Znikłam. Wyprowadziłam się, praca, obcy język, brak czasu, chęci. I kiedy poznałam mojego obecnego chłopaka, który ciągle tylko powtarzał, że powinnam znów robić to co kocham zdecydowałam się posłuchać. Oszczędności wydałam na aparat o którym marzyłam. I zorganizowałam sobie zdjęcia.
Profesjonalna modelka z agencji, profesjonalna projektantka, której projekty są bardzo poważane w tutejszym fotograficznym ,,światku'', wizażysta. Załatwienie lokalizacji w cudownym hotelu... A wszystko to po angielsku. To moja największa, najbardziej profesjonalna sesja jaką w życiu zrobiłam. Jestem z siebie dumna, że sama od podstaw ją stworzyłam. Od małego pomysłu w głownie do realnych zdjęć na mojej stronie. Serio ciężko mi w to uwierzyć, że ja, Angie, dałam temu radę.
Od tej sesji otworzyły mi się drzwi do fotografii... Współpracuję z agencjami i mam do dyspozycji na prawdę dobry zespół. Czuje się spełniona jako fotograf-amator. Sama sobie wybieram zespół a moje zdjęcia są uważane za dobre. Poniżej kilka :P
Jednak mnie wciąż mało. Już nie chcę być amatorem. Chcę być na okładkach vouga i czesać gruby chajs! Ale oczywiście to nigdy się nie wydarzy. Byłabym przeogromnie szczęśliwa jeśli moje zdjęcia byłyby publikowane w magazynach, nawet na ostatnich stronach. Nawet jeśli nie będzie to znana na cały świat gazeta. Wystarczy mi kilka edytoriali. To byłby mój taki mały-duży sukces.
Ale to jeszcze kolejne kilka lat cykania fotek przede mną!
I kiedy ktoś patrzy na moje zdjęcia nie chciałabym, żeby tylko pomyślał, ,,o - ładne!'' (jeśli daj Boże to właśnie pomyśli, a nie coś przeciwnego ;p)
Chciałabym, żeby ich odbiorca zastanowił się ile pracy mnie takie jedno ujęcie kosztowało.
Jak ten pomysł do mnie przyszedł, jak go zrealizowałam, ile innych osób stoi za tym projektem.
Nie musisz się zastanawiać ,, co autor miał na myśli'' bo to tylko zdjęcia fashion albo beauty, gdzie wszystko jest ustawione, przygotowane a każda poza sztucznie zagrana. To nie są zdjęcia z przekazem, nie oszukujmy się. Dlatego nigdy nie nazywam mojej twórczości fotografią, bo pod tym słowem rozumiem coś raczej głębszego. Emocje, prawdziwość, brak fotoszopowego przekłamania. Czyli wszystko to, czego u mnie nie ma - realność.
Co nie oznacza, że nie spędzam tygodni nad przygotowaniem jednej sesji, między pracą a domowymi obowiązkami staram się spełniać jako ,,artysta''. Wymyślam coś i konsekwentnie realizuje szukając odpowiednich ludzi i miejsc by to możliwie jak najbardziej przypominało moją pierwotną wizję. Zaskakująco często wychodzi dość podobnie - a jednak zawsze jest coś co mnie zaskoczy. Czego nie przewidziałam.
Chce żeby oglądający moje zdjęcia zrozumiał ile czasu musiałam poświęcić by nauczyć się takie zdjęcie zrobić. Lata cykania fotek, lata obrabiania ich w fotoszopie, piekące oczy i zgarbione plecy. Po to by się doskonalić, by być lepsza i lepsza. Więc samo ,,o, ładne. nawet jej to wyszło.'' mnie nie zadowoli. Ale niestety nic nie poradzę jeśli to wszystko co jest do powiedzenia o moim portoflio. :(
Oszczędzanie na lepszy aparat, na lepszy obiektyw, pojęcie wszystkich tych dziwnych terminów fotograficznych, zrozumienie jak to działa. Chcę żebyś to wszystko widział w moim zdjęciu! To ile czasu i pracy w nie włożyłam, by wyglądało właśnie tak. Byś oszacował na jakim poziome jestem. Ile jeszcze przede mną i ile za mną.
Nie przewijaj tylko moich zdjęć. Zastanów się nad ich zapleczem. Nad zwykłą dziewczyną która je zrobiła...
Ile porażek poniosła, ile złośliwych komentarzy odnośnie jej pasji wysłuchała, ile szyderczych uśmiechów oglądała, ile raz ktoś jej powiedział, że po co to robi, że zdjęcia zwierząt są ciekawsze.
Ile cudownych par butów nie kupiła żeby mieć lepszy obiektyw, do ilu drzwi zapukała by dostać tą właśnie modelkę, ile mejli pisze do magazynów by w końcu ktoś się nią zainteresował. I nic.
zapraszam na www.zbojenska.com :)
Życz mi powodzenia w rozwijaniu siebie. Będę go potrzebować, bo nic samo się nie zrobi a moje ambicje mierzą bardzo wysoko. Byłoby cudownie mieć wsparcie. I choć codziennie nim zasnę w mojej głowie robię zdjęcia takim gwiazdą jak Beyonce to wiem, że nigdy tak daleko nie zajdę. Spokojnie, wiem na co mnie stać i umiem oszacować swoje realne szanse. Póki co będę starać się o publikacje w magazynie. Jakimkolwiek.










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
co tam sobie myślisz?