Nie planowalam tego robic ale - opisze moja podroz do Tajlandii. Wczesniej sadzilam ze to bardzo prywatna czesc mojego zycia. Ale o czym niby ma byc blog ,,o mnie'' jesli nie o mojej prywatnosci wlasnie ktora zdecydowalam sie dzielic ze znajomymi? Skoro pisze juz nawet o kosmetykach jakich uzywam czemu by nie i o tym? Jest jeszcze jeden powod. Nieco wazniejszy. Wlasnie przygotowuje sie do mojej kolejnej wycieczki i zrozumialam ze bedzie to temat dosc czesto teraz walkowany w moim zyciu, wiec, co za tym idzie i tutaj.
PRZYGOTOWANIA
To mimo wszystko juz podróz. Tylko to najciezsza jej czesc. Zaczyna sie kilka miesiecy przed wylotem od wybrania destynacji. Pamietaj, by pasowala do Twoich oczekiwan. Chcesz odpoczywac czy zwiedzac? Daleko czy blisko? Jakie sa Twoje fundusze? Czy w terminie w ktorym lecisz jest tam cieplo, czy jest to pora sucha, deszczowa? A moze nawiedzaja tam ludzi huragany i trzesienia ziemi? Jaka panuje tam sytuacja polityczna? Wojna domowa? Moze nawet nie ma tam ustroju Demokratycznego? Jaka waluta, drogo czy tanio na miejscu? Czy jest tam bezpiecznie? Czy spolecznosc jest otwarta na turystow? Jak z kradziezami, zaczepkami, oszustwami? Jakie jest prawo? Mozna palic w miejscu publicznym czy wsadza mnie za to do wiezienia na dozywocie? Jakie szczepienia potrzebuje miec? Jakie choroby moge zlapac mimo to? Czy moge pic wode z lodem czy musze pilnowac by zawsze byla butelkowana? Jaka jest tam przyroda? Pogryza mnie komary czy pajaki? Zje mnie rekin czy wg tam nie wystepuje? Czy przenosza zwierzeta malarie? Co tam sie wlasciwie je i jak na to zareaguje moj organizm? Potrzebna jest mi wiza czy moge jechac w ciemno? Co ze soba zabrac? Jakie obowie, jakie kremy? Apteczka? Gdzie szukac na to wszystko odpowiedzi kiedy mam jeszcze 5x wiecej takich pytan?
Poradniki w formie ksiazek, blogi ludzi, ktorzy juz tam byli, opinie ludzi ktorzy tam mieszkaja a nawet filmiki na YT sa tutaj bardzo przydatne. Generalnie internet ;)
| Poradniki z Lonely Planet sa niezastapione. Jeden towarzyszyl mi caly czas. |
Wybierajac Tajlandie kierowalam sie pieknymi obrazkami z google map. Glupi pomysl, no nie? Ale pozniej staralam sie postepywac nieco bardziej rozsadnie. Dowiedzialam sie co trzeba.
Jest to najczesciej odwiedzany przez turystow kraj swiata wiec idac tym tropem - ludzie tam pewnie sa przyzywczajeni do bialej skory. Okazali sie faktycznie byc mili i pomocni. Oczywiscie zdazaja sie kradzieze i wystepuja dziwne choroby niespotykane w Europie. Ale jak sie czlowiek pilnuje to i z tym sobie poradzi. Nawet taki nieogarniety jak ja. Jedzenie potrafi zrobic rewolucje w rzalodku uniemozliwiajac funkcjonowanie pierwsze dwa dni, ale wcale tak byc nie musi. Kwestia indywidualna. Mylam zeby pod bierzaca woda caly pobyt i bralam napoje z lodem nie pytajac czy byla ona przegotowana. Nic mi nie zaszkodzilo. Czulam sie bardzo dobrze cale dwa tygodnie (no, moze troszke wiecej wyszlo).
| Obliczanie wydatkow, planowanie, by niczego nie pominac. |
| kolejny raz rozpisywanie wszystkich waznych rzeczy. |
Dlugo szukalam odpowiednich butow. Lekkich, zwiewnych, wygodnych, bezpiecznych. Dobrych na plaze i na miasto i do dzungli - generalnie mialy spelniac wszystkie warunki. Okazalo sie ze to nie realne i mialam az dwie pary do dzwigania na moich plecach w warunkach zblizonych do piekarnika.
| Buty SKECHERS go walk 3. Szare, z siatki. Bardzo wygodne. Tutaj ja w pizamie probuje je rozchodzic po domu. |
PS polecam marke SKECHERS Go walk 3. Sa lzejsze od telefonu (taki maja chwyt marketingowy i faktycznie - sa!) wygodne, jak kapcie. z siateczki wiec noga sie nie ugotuje, nie wpadaja kamyczki bo jest bardzo ,,gesta'' no i sa ladniutkie. Idealne na taka podroz.
| Wizyta u kosmetyczki |
Wybralam sie nawet do kosemtyczki na laserowa depilacje calego ciala zeby nie brac ze soba tego typu ciezarow. Tym samym zapomnialam nawet szczotki a wlosy mam dluuugie i ciezkie. Kupilam dopiero po 4 dniach jakis dziwny grzebyk ktory uszczuplil mnie o polowe moich wlosow. Nie mialam kompletnie rzadnego kosemtyku poza dwoma balsamami UV. Jeden 70 i drugi 15. Na wszystkich zdjeciach wygladam jak dziewczyna która nigdy nie slyszala o makijazu. I wiecej tego bledu nie popelnie. Chyba za bardzo sie wczulam. Przeciez malutki podklad by mi nie zaszkodzil a czulabym sie o niebooo lepiej. A juz na pewno niezbedny jest grzebien, okey?
Ciuchy moglam wziasc tylko w stonowanych kolorach ziemi. Robactwo jest tam tak rozne i dziwne ze nie chcialabym go przyciagac kolorowa sukienka w kwiatki. Wg sukienka to glupi pomysl. Tylko spodnie. Podrozowanie skuterem, pociagiem, tuk tukiem czy spacerowanie nawet, jedzenie na ulicy siedzac na krawezniku... Po co czuc jakas krepacje? No i koniecznie dlugie. Zaslonia przed sloncem a po pierwszym dniu na skuterze okazalo sie ze godzina bez cienia to jednak o 50 minut za dlugo. Bardzo bolaca sprawa. Wiec same szare koszulki, ewentualnie biale, zakrywajace cialo (kultura i religia. Wejscie do kazdej swiatyni wiaze sie z okryciem ramion i nog do kolan, czy moze nawet polowy lydek? nie pamietam. + nie ladnie chodzic w neglizu wsrod mnichow i turystow z calego swiata itp.)
| Odliczanie dni na mojej tablicy magnetycznej |
No i wlasnie na takich o to rzeczach uplywa czas do wyczekiwanej daty wylotu. Liczysz najpierw miesiace, pozniej tygodnie, dni az w konuc tylko godziny. Im blizej jestem tym dluzej sie ciagnie. Taki paradoks. A do pracy trzeba chodzic, obowiazki wciaz takie same. Swiat zdaje sie nie rozumiec ze zostal juz tylko tydzien. I choc masz ochote o tym krzyczec to nie chcesz tez wyjsc na chwali piete.
| kolejne drobiazgi takie jak np. kapelusz |
Doczytujesz jeszcze jakies informacje, dokupujesz kolejne rzeczy i kolejne i kolejne. A w koncu i tak tego wszystkiego nie wezmiesz :D Przygotowanie na sto procent, szczegolnie ze pierwszy raz lecialam tak cholernie i niewyobrazalnie daleko. Pierwszy raz mialam zobaczyc cos tak egoztycznego. Poznac inny kontynent. Inna kulture. Inne wszystko!
| Swieczka z charakterystycznym dla Tajlandii krajobrazem. Palilam ja co wieczor przed snem. Dostalam od chlopaka, ktory obiecal ze jak sie juz wypali - to tam bede. |
Pamietam, ze dwa dni przed wylotem z przejecia nie jadlam. Co chwile zerkalam do spakowanego juz stukrotnie plecaka, czy oby na pewno jest wszystko okey. Przestalam sie na ta podroz cieszyc i odliczac godziny. Zaczelam sie bac. Normalnie panikowalam. Bylam bliska rezygnacji. Nawet zwymiotowalam kilka razy. W ostatni dzien wrocilam z pracy, polozylam sie, zeby sprobowac sie zdzemnac bo za 3 godziny mialam jechac na lotnisko a pracuje od 4 rano do 2. Nie udalo mi sie. Patrzalam tylko przed siebie i sie balam. Tak cholernie sie balam. Trzeslam sie, wciaz nic nie jadlam. Tylko zamartwianie sie. Juz nawet mowilam oficjalnie ze nigdzie nie jade. Ale o wyznaczonej godzinie pojawil sie moj chlopak, a ze to byla pozna jesien bylo juz ciemno. Mial na sobie kaptur i wyciagal mnie na sile z domu. Zlapal za reke i przez prog wyciagnal za drzwi obiecujac ze bedzie fajnie. Jechalismy w milczeniu. Wszyscy. Ja, on i moi rodzice. Wszyscy sie balismy oprocz spiacego obok Lukasza, ktory kompletnie niczym sie nie przejmowal.
DOTARCIE DO CELU
Istna katorga powinnam tu napisac zamiast tego :
Kiedy pojawilam sie na lotnisku zaczelam plakac i nie moglam sie uspokoic. Zrobilam chyba wioche. Taka wystraszona i juz zmeczona postawili mnie przed okienkiem do odpraw. Nadano moja torbe i juz bylo za pozno na odwrot. Pozniej tylko przeszlam przez bramki obracaja sie co chwile za moim rodzicami. Stali przytuleni do siebie z troska wpatrzeni w moje plecy. Mam to do dzisiaj przed oczami. Tak sie o mnie martwilii. Czuli chyba jak sie boje. Takich dwoje najwazniejszych ludzi zegnajacych mnie jakby wiecej mieli mnie nie zobaczyc. To piekne widziec w takich chwilach ile dla nich znacze. Niby nic nie powiedzielismy do siebie cala ta droge. Ale chyba tylko dlatego ze to bylo zbedne. Wszyscy doskonale to wiedzielismy co wisialo w powietrzy nie wypowiedziane.
Wsiadlam do samolotu, a latac nienawidze. Start, londowanie i caly lot byly jakas katorga. A to tylko godzinny lot do Londynu. Jeszcze kolejne dwa!!!! A ja juz mialam dosc..
| Tu jeszcze Europa. |
| Gate do KL w Londynie (prawdopodnie :P) |
Opoznienia z powodu bomb w paryzu na lotnisku. Londyn odwolal kilka lotow, w tym nasz. Przez co zostalismy w Kuala Lumpur nieco dluzej. Jest tego plus. Dostalismy hotel zupelnie za darmo, wyzywienie i wiecej godzin w Malezji ;) Nie moge wiec nazekac patrzac na to z perspektywy czasu. Wtedy jednak bylam wsciekla. Wracac dwa dni wczesniej? Tutaj wszystko oplacone, zaplanowane itp. No ale wyszlo dobrze. Lepiej niz sie spodziewalismy)
| Lecielismy caly czas w strone slonca. Jak juz je dogonimy okaze sie ze zmiana czasu jest tak duza ze przez dobe nie zobacze nocy! |
Mialam za soba lot Dublin - Londyn. Sam lot króciutki. Jednak odprawa, nadanie bagazy, oczekiwanie na samolot, wyladowanie itp. Wszystko moze z 4-5 godzin. Kolejny lot. Londyn - Kuala Lumpur mial trwac 15 godzin. Ale ze wczesniej wymienionymi sprawami trwalo to nieco dluzej. Jednak juz nie liczylam godzin.
Bylam wyczerpana. Lotnisko w KL wydalo mi sie znacznie wieksze od Heatrow, choc nie sadzilam ze to jeszcze mozliwe. Ostatni juz lot to Kuala Lumpur - Bangkok. Znalezienie terminalu po tak wycieczajacej podrozy okazalo sie wyzwaniem. Jak sie odnalesc w tym labiryncie pelnym dziwych ludzi? Mielismy jakies 4h na ta i dokladnie tyle czasu nam to zajelo. Przejscie z jednego lotu na drugi. Padalam z nóg. Nienawidzialm latac. Zapachu samolotu, ladowan, stewardess. Chcialam juz zostac na ziemi a nie patrzec przez male okienko na chumry. Mimo ze w samolocie byly serwowane posilki, chyba z 5, plus sami mielismy cos tam ze soba, nic nie zjadlam ani sie nie napilam. Co sie w Bangkoku okaze, bylam odwodniona juz do takiego stopnia ze mdlalam. Ale to moja glupota tak na prawde, ze sie az tak przejmowalam, ze zapomnialam jesc. Oprocz tego cala ta podroz pokonalam bez nawet malej dzemki. Moj Lukasz cale 15h lotu spal. No jasna cholera. Nawet nie bylo komu pomarudzic! A ja ogladalam filmy na TV w siedzeniu i sluchalam piosenek ktore byly bardzo powolne, nudne, instrumentalne i nic.
| To mialabyc moja kolysanka... Nic nie pomoglo. TV w siedzeniu i 5 filmow pod rzad. |
Zero snu. Od 24 godzin. i zero pokarmu. Nie wiem jak wygladal lot do Bangkoku. Nic nie pamietam chociaz bylam przytomna. Dziwne, nie? Nic wam nie moge o nim powiedziec. Trwal chyba ze 2 albo 3 godziny. Cale szczescie najgorsze juz bylo za mna. Nigdy wiecej nie odwaze sie na taki dlugi lot. Lecisz do Azji? Zrob przerwe w Dubaju. Uwierz mi a podziekujesz pozniej.
Nie pokaze tutaj zdjec z tego lotu bo wygladam jak trup. Ale jakims z tego do Londynu moge sie jeszcze pochwalic.
| Moj samolot do KL. Ogromny, pietrowy, 3 rzedy siedzen po 3 fotele i srodkowy 4. Zupelni inny komfort podrozy niz znalam dotychczas. |
No ale ok, juz mniejsza w ta okropna podroz, w te wszystkie niedogodnosci, trudy przygotowan i samego dotarcia tam. Zapomnijmy o odliczaniu miesiecy, tygodni, dni i godzin.
Jestem przeciez w BANGOKU!!!!!!!!
ale o tym w CZ II
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
co tam sobie myślisz?